-Jakie to upokarzające, recytowanie przed klasą. - Powiedział chłopak pod nosem, w jednej ręce trzymał otworzony zeszyt.
-Proszę zacząć, panie Charles'ie. - Powiedziała ciepłym głosem staruszka z wielkimi, okrągłymi okularami na nosie. Wiec zaczął.
- Wszyscy myślą, że anioły nie istnieją, że te stworzenia o nadzwyczajnie dobrej duszy-to po prostu wymysły - chrząknął - Lecz nie uwierzycie! Ja jednego widziałem. - Spojrzał w stronę klasy. - Blond włosy, jak to twierdzą ludzie-tej wymyślonej postaci mieniły się w słońcu, a w niebieskich oczętach można było zauważyć iskierki. Biały, lśniący uśmiech, różowe policzki...Gdzie go widziałem? Na korytarzu, w liceum Avalon-pośród zwykłych szarych ludzi, tam właśnie-pałęta się anioł. - Uśmiechnął się leciutko.
Kobieta siedząca przy biurku wzięła od niego zeszyt i napisała czerwonym, cienkim 4- i jakieś wzorki, które miały oznaczać "P. Violence".
Odebrał zeszyt i usiadł przy swoim ławce która znajdowała się obok dziewczyny która miała blond włosy, niebieski oczy, biały lśniący uśmiech i różowe policzki, uhm. Zaraz po tym gdy usiadł zabrzmiał dzwonek. Charles spakował plecak i wyszedł z klasy. Pobiegła za nim Annie. Zauważył ją, więc stanął na chwilę i odwrócił się do niej.
- Charles..- powiedziała zdyszana.
- Tak? - Spojrzał na dziewczynę, z lekkim zdziwieniem-że w ogóle do niego podeszła.
- To co napisałeś.. To było.. genialne. - Uśmiechnęła się leciutko, na co chłopak również się uśmiechnął.